Kazimierz Dolny

 – Pytanie kolejne. Zatem. Jak się nazywa miasto nad Wisłą. Dla ułatwienia dodajemy, że jest to imię króla, który zostawił Polskę murowaną.
(...)
– Panie Kazimierzu! Ma pan klucz od kabiny?
– Bardzo państwa proszę, nie podpowiadać. Bardzo proszę.
– Kluczbork.
– Odpowiedź prawidłowa: Kazimierz.
– Roman.

"Rejs", reż. M. Piwowski, 1970.

 

 
W sumie to trudno powiedzieć, żebym zwiedziła Kazimierz Dolny. Bo spędziłam tam dosłownie kilka godzin i to w ulewnym deszczu. Była to krótka, niedzielna, rodzinna wycieczka. Jeśli dobrze przyjrzeć się temu wyjazdowi, to właściwie był to po prostu spacer.


Rozpoczął się od rynku.
Dopiero później, po powrocie do domu, doczytałam, że rynek w Kazimierzu składa się z dwóch części. Plac, który wydawał się być rynkiem, jest jego młodszą, większą częścią. Natomiast starszy rynek znajduje się wyżej, obok kościoła. Mimo deszczu rynek roił się od turystów (zresztą, mieszkańców pewnie też). Nie brakowało mimów, ulicznych grajków i straganów z rozmaitościami. Słowem: tętnił życiem – co niekoniecznie widać na zdjęciach (jakoś tak wyszło).
 
 
 
 
 
 
Gdy z dolnego rynku przejdzie się na ten wyżej położony, dochodzi się do kościoła św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja. A stamtąd już prosta droga (nadal w górę) do powstałego w XIV wieku zamku. A właściwie, to do jego resztek. Bo po pożarze, kradzieżach i potopie szwedzkim z zamku pozostały jedynie ruiny. Obecnie na murach znajduje się taras widokowy, który wraz z basztą i zamkiem można zwiedzać (bilet kosztuje 3 zł).
 
 
 
 
 
 
 
Nieopodal ruin zamku znajduje się Góra Trzech Krzyży. Stamtąd, z wysokości 90 metrów, rozciąga się widok na centrum Kazimierza oraz na Wisłę. Aby tam wejść, należy zakupić bilet w cenie 1zł lub 2 zł (niestety nie pamiętam, a internety podają różne kwoty). Ale - tak czy inaczej - nie jest to duży wydatek.
 
Bardzo poruszyły mnie trzy drewniane krzyże znajdujące się na szczycie wzgórza. Zostały one wzniesione przez mieszkańców Kazimierza Dolnego na początku XVIII wieku. Mają upamiętniać liczne ofiary epidemii cholery, która w tamtym okresie spustoszyła miasto. Swym ustawieniem kazimierskie krzyże nawiązują do Golgoty - miejsca męki i śmierci Jezusa Chrystusa.
 
 
 
 
 
Był to akurat czas, w którym odbywał się 10. Festiwal Dwa Brzegi. Jednak, jako że wyjazd do Kazimierza nie był wcześniej planowany, nie zapoznaliśmy się z programem imprezy. Dlatego też nie skorzystaliśmy z żadnego jej punktu. Tylko przypadkiem trafiliśmy w środek konferencji Grażyny Torbickiej. Jednak jako, że nie byliśmy tam od początku, nie wiedzieliśmy co, gdzie, jak i kiedy, uznaliśmy, że pójdziemy na obiad. Wszak była już na to pora
 
 
 
   
Na promenadzie biegnącej wzdłuż Wisły stoją zakotwiczone, przerobione na restauracje statki. I właśnie na jedynm z takich okrętów zjedliśmy obiad. Posiłek na świeżym powietrzu zawsze smakuje lepiej, a gdy dodatkowo jedzenie jest okraszone taką przyrodą, to już w ogóle bajka
 
 
 
 
 
 
 
Mam nadzieję, że gdy kolejny raz odwiedzę Kazimierz Dolny, będzie tam słońce





Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja strona:
Twoja wiadomość: