Mediolan, Włochy

Miasto najmniej włoskie

Gdy słyszę: Włochy, myślę: pizza, słońce, mamma mia i temperament.
Z taką wizją pojechałam do Mediolanu. I miasto to zweryfikowało moje myślenie.


Wycieczka rozpoczęła się na lotnisku Kraków Balice, skąd we czwórkę polecieliśmy do Mediolanu. Pierwszy kontakt z Włochami mieliśmy w samolocie, skąd był najpiękniejszy widok na góry, o jakim mogłam marzyć. Lecąc nad Alpami miałam wrażenie, że gdybym tylko wyciągnęła rękę, dotknęłabym ośnieżonych szczytów. Zastanawiałam się, czy na każdej z tych gór był kiedyś człowiek...



Pierwsza myśl po wyjściu z samolotu? "Cieplutko!". Była to dobra odmiana, po niemiłej mgle pozostawionej w Polsce. Wylądowaliśmy na lotnisku Mediolan Bergamo, a do samego Mediolanu dojechaliśmy Terravisionem. Bilety kupiliśmy w kasie na lotnisku, koszt: 5 € za sztukę. Terravision wysadził nas prawie w centrum Mediolanu. Hotel Residence Politecnico Bovisa, w którym mieliśmy wynajęte mieszkanie, znajduje się nieopodal stacji metra Villapizzone.

2/4 naszej wycieczki, zagorzali kibice piłkarscy, po rozpakowaniu plecaków, pojechało na najsławniejszy mediolański stadion San Siro. Mieli wykupione bilety na mecz AC Milanu z Atalantą Bergamo. Ku niepocieszeniu miejscowych kibiców, zakończył się bezbramkowym remisem.



Podczas gdy chłopaki byli na meczu, pozostałe 2/4 z nas, nie chcąc tracić czasu na siedzenie w hotelu, wyruszyło na wieczorne poznawanie Włoch. Jednak nie była to planowana wycieczka, a jedynie spacer po centrum Mediolanu. Ze zwiedzaniem chciałyśmy zaczekać na resztę. Jednak aby wspólne zwiedzanie nie było bieganiem i chaotycznym szukaniem zabytków, postanowiłyśmy mniej więcej opracować trasę. Wysiadłyśmy z metra na stacji Duomo z myślą, że jeśli nie wiemy dokąd pójść, to przynajmniej nie zabłądzimy. Ale to się zmieniło, gdy tylko wyszłyśmy na powierzchnię. Na pierwszy ogień poszła polecana na wszystkich blogach podróżniczych i we wszystkich przewodnikach katedra Il Duomo, przed którą właśnie stałyśmy. Trzeba przyznać, że jest ona naprawdę ogromna. 156 metrów długości, 92 metry szerokości, 108 metrów wysokości, 145 iglic i 3000 rzeźb robią wrażenie. Powierzchownie obejrzałyśmy Duomo i galerię handlową Vittorio Emanuele II, pokręciłyśmy się po placu przed katedrą. Z Piazza del Duomo ruszyłyśmy  Via Orefici, a następnie Via Dante, które zaprowadziły nas do pałacu Sforzów. Późna pora pozwoliła nam tylko na zerknięcie na królewskie posiadłości. I już trzeba było wracać spać.

Następnego ranka rozpoczęliśmy zwiedzanie wszyscy razem. I tak jak poprzedniego wieczora, tak i teraz rozpoczęło się ono pod Il Duomo, która w świetle dnia, na tle pięknego błękitnego nieba robi jeszcze większe wrażenie. W katedrze wzięliśmy udział w niedzielnej mszy świętej. Nigdy wcześniej nie byłam na mszy odprawianej w języku włoskim. Siedząc w ogromnej katedrze, słuchając włoskiego księdza, którego głos odbijał się od ścian, poczułam się, jakbym była w Watykanie, a mszę odprawiał papież. Taka magia chwili.

Na wielu blogach podróżniczych, które przeglądaliśmy przed wyjazdem, były opinie, że koniecznie trzeba zobaczyć Mediolan (i w bezchmurny dzień także Alpy) z wieży Il Duomo. Z takim też nastawieniem szliśmy zwiedzać katedrę. Jednak ostatecznie uznaliśmy, że ze stumetrowej wieży nie zobaczymy Alp lepiej, niż widzieliśmy je z samolotu.








Galleria Vittorio Emmanuele II znajduje się tuż przy Piazza del Duomo, więc po wizycie w katedrze poszliśmy zobaczyć, jakie ceny płacą mediolańczycy za bycie modnym. I, szczerze powiedziawszy, poczułam się lekko rozczarowana. Myślałam, że Prada, Gucci czy Louis Vitton cenią się znacznie wyżej.






Galleria Vittorio Emmanuele II łączy plac katedralny z Piazza Scala. To tam znajduje się najsłynniejsza na świecie opera – La Scala. Jak na sławę, jaką się cieszy, budynek, w którym się ona znajduje, prezentuje się dość niepozornie.




Nieopodal opery stoi pomnik Leonarda da Vinci. Da Vinci "obecny jest" w wielu miejsach w Mediolanie: tworzył na dworze Sforzów, zaprojektował sieć kanałów Naviglio Grande, wiele jego wynalazków znajduje się w Muzeum Nauki i Techniki nazwanym jego imieniem.




Także w Mediolanie znajduje się jedno z największych dzieł Leonarda da Vinci"Ostatnia wieczerza". Fresk można obejrzeć w kościele Santa Maria delle Gracie, do którego również się udaliśmy. Aby obejrzeć "Ostatnią wieczerzę", trzeba znacznie wcześniej zarezerwować bilety. My próbowaliśmy to zrobić ok. 2 tygodnie przed wylotem, ale już wtedy nie było żadnego wolnego miejsca. Czasami jednak zdarza się, że ktoś nie odbiera zamówionych biletów. I z taką nadzieją pojechaliśmy do Santa Maria delle Gracie. Liczyliśmy, że uda nam się zdobyć choćby dwie wejściówki – dla 2/4, którzy bardzo chcieli zobaczyć fresk mistrza Leonarda. Niestety, mimo kilku prób, nie udało się kupić ani jednego biletu. "Ostatnią wieczerzę" zobaczyliśmy tylko na tablicy informacyjnej przed kościołem.



Kolejnym punktem podróży po Mediolanie był pałac Sforzów. To kolejna budowla, która zrobiła na mnie wrażenie. To cudowne uczucie: uczyć się o czymś w szkole, a później móc zobaczyć to na własne oczy...




Tuż przy dworze Sforzów znajduje się park Sempione. To jeden z ulubionych parków mediolańczyków. I nie ma się co dziwić, bo jest piękny.


Ostatnim punktem zwiedzania była Naviglio – dzielnica cyganerii artystycznej. To właśnie tutaj znajdują się wspomniane Naviglio Grande. Ta zaprojektowana przez Leonarda da Vinci sieć kanałów miała chronić Mediolan przed epidemiami – wszystkie choroby miały "wypływać" z miasta. Trzeba przyznać, że to niezwykle klimatyczne miejsce. Ładne widoki, urocze kamieniczki, mnóstwo kawiarenek i ulicznych straganów.





Na tym skończył się nasz dwudniowy pobyt w Mediolanie. Zmienił on nieco moje dotychczasowe wyobrażenie o Italii. Myślałam, że wszyscy Włosi są głośni i temperamentni. "Ale nie. Mediolan to miasto biznesmenów, którzy nie mają czasu na głupstwa. Nie trąbią na siebie na ulicach jak neapolitańczycy, nie witają się godzinami jak mieszkańcy Palermo, nie cieszą się życiem tak żywiołowo jak rzymianie. Ale Mediolan jest nie tylko centrum finansowym:to jedno z ważniejszych miejsc światowej kultury".*

* Kropiwniccy Ewa i Andrzej, Najpiękniejsze miasta Europy, s. 32.





Komentarze do tej strony:
Komentarz pochodzi od Iwona, 18.12.2017, o 10:11 (UTC):
Piękne miasto! Mam w planach na ten rok

Komentarz pochodzi od:21.11.2017, o 17:24 (UTC)
zwiedzaki
zwiedzaki
Offline

Cała przyjemność po naszej stronie Pozdrawiamy!

Komentarz pochodzi od Jewgienia, 19.11.2017, o 07:54 (UTC):
Dziękuję za tak piękną wycieczkę! Katedra jest przepiękna!



Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja strona:
Twoja wiadomość: