Everton-Chelsea Londyn

      Mieszkając w Anglii bardzo chciałem pójść na mecz Premier League, ligę angielską. Sprawdzając terminarz rozgrywek, w oko rzucił mi się mecz Evertonu z Chelsea Londyn. Chelsea była w tym okresie naszpikowana samymi gwiazdami a jej trenerem był Jose Mourinho, to sprawiało ze bardzo chciałem zobaczyć Londyński zespół na zywo. Do Liverpoolu z Manchesteru miałem zaledwie godzinę drogi. Na mecze Evertonu bilety były łatwo dostępne  więc nie miałem kłopotu z zakupieniem wejściówki, nawet przy samym boisku w cenie 39 funtów. 





     Do Liverpoolu pojechaliśmy z Dominiką z samego rana aby trochę pochodzić po mieście, o szczegółach tej wycieczki mozecie przeczytać tutaj

    Na Goodison park dotarliśmy godzinę przed rozpoczęciem spotkania, Dominika nie przepada za piłką nożną więc na mecz poszedłem sam. Bardzo ucieszył mnie widok z mojego miejsca na sektorze, było ono usytuowane na samym środku boiska tuz przy murawie.



  Rozgrzewający się John Terry







      Ledwo zdązylem się wygodnie rozściąść, a juz zrobiło się 1-0 dla Chelsea. W pierwszej minucie  bramkę zdobył Diego Costa po świetnym podaniu Fabregasa. 2 minuty pózniej zrobło się 2-0 dla gości z Londynu, tym razem po kontrze gola strzelił Ivanović. Everton rzucił się do odrabiania strat, jednak cały czas "walił głową w mur", musiał tez uwazać na groźne kontry ekipy Jose Mourinho. Mecz toczył się w zawrotnym tempie, w końcówce pierwszej połowy gola kontaktowego dla gospodarzy strzelił Mirallas, było 1-2 i apetyty miejscowych kibiców na drugą połowę wzrosły. W 67 minucie bramkę samobójczą strzelił gracz Evertonu Coleman lecz zaledwie 3 minuty później bramkę na 2-3 strzelił Naismith. Druga połowa okazała się jeszcze lepsza niz pierwsza. w 75 minucie bramkę na 4-2 dla Chelsea strzelił Nemanja Matić. Gdy wydawało się, ze ten gol definitywnie rozstrzygnął losy tego spotkania, dał znać o sobie były gracz Barcelony Samue Eto'o strzelając gola na 3-4. Radość miejscowych nie trwała zbyt długo bo zaledwie po minucie na 5-3 podwyzszył Ramires. w 90 minucie przypomniał o sobie Diego Costa dobijając gospodarzy. Mecz ostatecznie zakończył się rezultatem 6-3 dla gości ze Stamford bridge. 

    Nie śniło mi się nigdy ze będe miał okazję być na tak niesamowitym spotkaniu, obfitującym w niesamowite emocje, zwroty akcji  i grad bramek. W dodatku niezwykłym przezyciem było dla mnie zobaczenie z bliska takich gwiazd jak Curtuos, Terry, Fabregas, Hazard, Costa, Drogba ,Lukaku, eto'o czy Jose Mourinho na ławce trenerskiej. 





   















Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja strona:
Twoja wiadomość: