Greenfield, Anglia

Niedaleko Manchesteru, w Greenfield, znajduje się Dove Stone Reservoir – jezioro otoczone górami.
Właśnie tam wybraliśmy się w jeden z ostatnich wolnych dni. Jednak do Greenfield jechaliśmy
z zamiarem pochodzenia po górach, bowiem o istnieniu tegoż jeziora nie wiedzieliśmy...



Nasza podróż rozpoczęła się na Picadilly Garden, głównej stacji autobusowej w centrum Manchesteru. To właśnie na Picadilly znajduje się diabelski młyn, z którego można pooglądać z góry miasto i okolice.


I już tam pojawiły się pierwsze krople deszczu, ale mimo wszystko postanowiliśmy, że nie damy się pokonać pogodzie. I pojechaliśmy.

Po godzinie jazdy okazało się, że ze względu na słabe oznaczenia angielskich ulic, dróg i przystanków końcowych dotarcie w góry nie będzie takie łatwe. Wiedzieliśmy, że musimy wysiąść na ostatnim przystanku, jednak nie podejrzewaliśmy, że jest nim mały, postawiony na krętej uliczce słupek. Ludzie siedzieli, kierowca nic nie powiedział, więc zostaliśmy i my. A chwilę później wracaliśmy w stronę Manchesteru. Wysiedliśmy na najbliższym przystanku, ale musieliśmy przejść ten nadprogamowy przystanek na nogach, więc byliśmy trochę czasu w plecy. Również po dotarciu na ten nieszczęsny końcowy przystanek dojście do podnóża gór nie było takie łatwe. Dobrze pokierowała nas dopiero trzecia zapytana osoba. Ale w końcu, w okolicach południa, stanęliśmy przed tablicą z wyborem szlaków.
Z racji dość później już godziny, zdecydowaliśmy się na szlak fioletowy, którym w niecałe dwie godziny mieliśmy dojść do Blindstones Moss. Patrząc na mapę zorientowaliśmy się, że w miejscu gdzie stoimy powinno być jezioro. Jednak zobaczyliśmy je dopiero po przejściu kilku metrów w górę, bowiem znajduje się ono za murem. Oto Dove Stone Reservoir.

Nie chcąc tracić więcej czasu, ruszyliśmy przed siebie fioletowym szlakiem. Jednak nie było tak latwo maszerować, kiedy za każdym zakrętem naszym oczom ukazywały się takie ładne widoki. Pogoda zdecydowanie się poprawiła, wyszło słońce, więc tym bardziej było czym cieszyć wzrok.

 

 
   










 

Do tej pory nie mogę się napatrzeć, mimo, że zdjęcia oczywiście nie oddają tych malowniczych widoków. Niestety, ze względu na to, że nasza wycieczka rozpoczęła się o dość późnej porze, nie udało nam się zdobyć szczytu Blindstones Moss. Myślę, że nie doszliśmy nawet do połowy drogi. Ale będzie to pretekst, by przy najbliższej okazji wrócić w okolice Greenfield.
W drodze powrotnej zrobiliśmy przystanek przy Dove Stone Reservoir. Jakież było nasze zdzwienie, gdy z jeziora z nadzieją na obiad zaczęły nacierać w naszą stronę kaczki, gęsi i inne tego typu ptactwo. Nadzieje ich nie okazały się płonne, bowiem Mateusz nakarmił je ciasteczkami.





Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja strona:
Twoja wiadomość: