Warszawa, Pracownia Cukiernicza


 
"– Tak, to prawda – odpowiadamy, gdy ktoś pyta, czy to właśnie do tej cukierni Marszałek Józef Piłsudski wysyłał swojego adiutanta po pączki... Ale nie tylko on!!!
Do dziś nasze pączki znajdują smakoszy np: na stołach ludzi autorytetu, wyśmienitych, znanych, popularnych oraz w urzędach administracji państwowej i kościelnej."*
 
Tymi słowami promują swoje wypieki właściciele Pracowni Cukierniczej "Zagoździński", usytuowanej przy ul. Górczewskiej 15. na warszawskiej Woli. O istnieniu tejże cukierni ja i Mateusz dowiedzieliśmy się w tłusty czwartek, gdy przejeżdżając, zobaczyliśmy z okna autobusu gigantyczną kolejkę. I wysiedliśmy zobaczyć, za czym kolejka ta stoi... A stała za pączkami.


Wieczorem w "Wydarzeniach" obejrzeliśmy reportaż o najdłuższej tłustoczwartkowej kolejce. Ustawiła się ona właśnie przed Pracownią Cukierniczą. Zaintrygowało nas to na tyle, że postanowiliśmy spróbować tych rozchwytywanych pączków. Nie byliśmy jednak skłonni stać przed cukiernią pół dnia, dlatego postanowiliśmy przeczekać największy tłum i wrócić kilka dni później. Tak też zrobiliśmy.











 
Mimo, że Pracownię Cukierniczą odwiedziliśmy w zupełnie zwykły wtorek, o zupełnie zwykłej 13.00 godzinie, to i tak na miejscu zastaliśmy kolejkę, w której spędziliśmy 40 minut. W międzyczasie przeczytałam reklamę na murze obok wejścia. Było to napisane (sądząc  po błędzie - przez dziecko) kredą jedno zdanie: Ponczki są dobre. Zachęceni tym szczerym wyznaniem staliśmy dalej, mimo mrozu i niemiłego wiatru. Po 40 minutach weszliśmy do wnętrza cukierni, gdzie mogliśmy zobaczyć jak Panie ekspedientki szybko i ładnie zawijają pączki w papier i przewiązują wstążką, tworząc zgrabną paczuszkę, w której bez problemu można transportować pączki bez ich zgniecenia. Jednak z takiego zawiniątka trudno wyjąć pączka bez niszczenia opakowania, dlatego Mat, który już nie mógł się doczekać, poprosił o jeszcze jedną sztukę - do ręki. Nadprogramowego pączka zjedliśmy dosłownie w 10 sekund. Był tak świeży, tak rozpływał się w ustach, jak chyba jeszcze żaden pączek, którego w życiu jadłam.
 
A więc dobrze napisał na murze Autor przytaczanego wyżej zdania.


 
* źródło: http://www.pracowniacukiernicza.com/historia/, dostęp: 21. 02. 2015.
 





Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja strona:
Twoja wiadomość: