Madryt, Hiszpania

W 2011 roku w Madrycie odbywały się Światowe Dni Młodzieży.
Właśnie to wydarzenie stało się okazją do odwiedzenia stolicy Hiszpanii.

Po ulokowaniu się w miejscu noclegu, udaliśmy się na plac Cibeles, miejsce spotkania z papieżem. Zwiedzanie miejsca, w które zjechało się ponad trzy miliony ludzi z całego świata, a temperatura znacznie przekracza 30 stopni to spore wyzwanie. Pod koniec dnia marzyliśmy tylko o naszym łóżku i zimnym piwie. W Hiszpanii funkcjonuję rozporządzenie, za sprawą którego po godzinie 17. nie można juz kupić alkoholu. Na szczęście, wracając koło godziny pierwszej w nocy, ujrzeliśmy otwarty sklep w chińskiej dzielnicy, w którym mogliśmy kupić lokalne piwo Mahou prosto z lodówki. Do dziś wspominamy ze znajomymi euforię Filipa, który na widok sklepu krzyknął uradowany "królu złoty" i pobiegł do wejścia






 
Następnego dnia z nowymi siłami pojechaliśmy do centrum. Na swojej drodze spotykaliśmy ludzi różnych nacji, z którymi rozmawialiśmy i robiliśmy sobie zdjęcia. Atmosfera, jaka panowała podczas tych dni, była naprawdę niesamowita. Zdawało się ze każdy spośród 3 milionów osób – miał uśmiech na twarzy.



 
 


Późnym wieczorem, gdy na ulicach zrobiło się trochę luźniej, mogliśmy na spokojnie spojrzeć na otaczającą nas scenerię. Madryt nocą jest piękny.



W ostatni dzień w stolicy Hiszpanii, gdy nasi towarzysze odsypiali nocną mszę z papieżem, część z naszej gromady wybrała się na Estadio Santiago Bernabeu – stadion Realu Madryt. (Całą relację z wizyty na Bernabeu możecie przeczytać tutaj). 
Po obejrzeniu stadionu zrobiliśmy się trochę głodni, więc udaliśmy się do jednej z madryckich restauracji na tapas – słynne hiszpańskie przekąski, składające sie z rożnego rodzaju mięs, warzyw, jajek czy też owoców morza.




 
Przed naszą podróżą ostrzegano nas, aby uważać na swoje rzeczy w Barcelonie, ponieważ jest to złodziejskie miasto. Jak na ironię, zostaliśmy okradzeni w Madrycie. Na całe szczęście poza wybitą szybą i utratą GPSa, obyło się bez większych strat.
Z taką oto szybą obraliśmy nasz kolejny kurs – Marsylia.



 





Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja strona:
Twoja wiadomość: